Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poetycko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poetycko. Pokaż wszystkie posty

21 kwietnia 2016

Posyłam kwiaty — niech powiedzą one
To, czego usta nie mówią stęsknione!
Co w serca mego zostanie skrytości
Wiecznym oddźwiękiem żalu i miłości.
Posyłam kwiaty — niech kielichy skłonią
I prószą srebrną rosą jak łezkami,
Może uleci z ich najczystszą wonią
Wyraz drżącymi szeptany ustami,
Może go one ze sobą uniosą
I rzucą razem z woniami i rosą.
Szczęśliwe kwiaty! Im wolno wyrazić
Wszystkie pragnienia i smutki, i trwogi
Ich wonne słowa nie mogą obrazić
Dziewicy, choć jej upadną pod nogi;
Wzgardą im usta nie odpłacą skromne,
Najwyżej rzekną: „słyszałam — zapomnę”.
Szczęśliwe kwiaty! mogą patrzeć śmiele
I składać życzeń utajonych wiele,
I śnić o szczęściu jeden dzień słoneczny…
Zanim z tęsknoty uwiędną serdeczniej.
 Adam Asnyk 

Odwieczni posłańcy, nosiciele słów, zbieracze dotyków. Ich żywot niewiele dłuższy od żywota jętki jednodniówki a potrafią tak wiele. Kolorem, fakturą, zapachem, kształtem zaczarowują powietrze wokół siebie „Zanim z tęsknoty uwiędną serdeczniej”.
Dotyk kwiatu na nagiej skórze jest jednym z tych doświadczeń, które nie może mierzyć się z żadnym innym. Erotyka organiczna - ukułam kiedyś to określenie, dla słów skreślonych pod wpływem roślin używanych w kontekście doznań erotycznych. I zawsze były to kwiaty. Magnolia. Róża. Rosiczka. 
Tak, magia kwiatów zawsze potrafi mnie uwieść :)
 

26 sierpnia 2015

Czar




W miękkich fałdach twej sukni zgubiony ustami
Piję złotej godziny czar... Niech nas omami...

Krótko trwa rozkosz... Szczęście, co żyło dzień, kona...
Od warg mych pokraśniały ci nagle ramiona...

Włosy cię jeszcze kryją... Jutro przemoc losów
Rozdzieli nas na zawsze... Wyjdź z lasu twych włosów...

Wśród dwojga kwiatów, piersi twych, śnieżnych swą bielą,
Pocałunki mym ustom ciepłe gniazdo ścielą...

Leopold Staff

Kobiety. Wszystkie te kobiety, które są gdzieś dookoła, wszystkie wcześniej czy później wchodzą w związki z mężczyznami. I zawsze wtedy, z dokładnością do jednego ziarenka piasku w klepsydrze znikająco zapominają. Wsiąkają w nową historię, zapamiętale i bez reszty. Świat przestaje istnieć. I ja. 

Przywykłam, że klepsydra na głowie postawiona, kiedy skończy się w niej pasek musi na powrót stanąć na nogach. A wówczas świat zsypuje się na głowę bez uprzedzenia. I nie ma otoczenia, które było, bowiem zostało zepchnięte na antypody pamięci. 

Jestem moje kochane. Jestem. Nie zwykłam porzucać obiektów westchnień. Są na świecie rzeczy niezmienne. Czy tak trudno zaakceptować fakt że to nie kwestia wyboru ona czy on, to nawet nie dobra substytucyjne ale zjawiska komplementarne.

27 lipca 2015

Sześć wyznań



ty będziesz wiatrem ciepłym jak pieśń
na moich wargach

i będziesz ptakiem co wije dzień
z rosy poranka

ty będziesz ogniem co płonie wciąż
nagi jak dotyk

i staniesz się jawą i snem
mojej tęsknoty

ty będziesz piaskiem co liczy czas
obu stron życia

i będziesz wszystkim co znaleźć chcę
w jednym zachwycie

Włodzimierz Dulemba

Delikatne, drobne słowa, zwykłe-niezwyczajne. Frazy dziwne, intymne, osobiste. O nagim dotyku ognia i odliczaniu dni życia i śmierci piaskiem. Linijki oszczędne w słowa, niemal ascetyczne ale jakże plastyczne zarazem. Stymulujące wyobraźnię to zbudowania choćby gniazda z rosy

9 lipca 2015

Rozbierz mnie



Rozbierz mnie,
z nieufności,
apatii
i niewiary,
z kombinezonu
zawiedzionych
pragnień,
bolesnej świadomości
nostalgii
i tęsknoty.

Rozbierz mnie tak,
bym została
jak byłam na początku.

Rozbierz...

Dorota Lorenowicz

Proste i w swojej prostocie genialne. Konwenanse, zasady, cywilizacja, pozory, konwencje – ubrana metodą na cebulkę mam je wszystkie na sobie. I dopiero kiedy duszące, niczym dopięty pod samą szyję kołnierzyk, spojrzenia można zdjęć z siebie daje się oddychać. Oczy, wszędzie, zawsze, czyjeś. Szepty w przejściu, politowanie kiwające głową. Codzienność. Zwykłość. 

Za nic mam te spojrzenia. Żyję więc jestem. Każdego dnia, każdego co do kartki w kalendarzu przekraczam próg i zdejmuję z siebie codzienność wraz z odzieniem. Oczyszczam się w ten sposób. Odzienie też trzeba oczyścić, uprać zmywając tłuste łapska ślepiów, obśliniony kurz. 

Uwielbiam moment oswobodzenia z okowów codzienności. Każdy wieczór może być świętem. I nie ma znaczenia czy rozbieram się ja czy rozbierają się dla mnie. Czy składam ciało w gorącej wodzie z pianą czy pod chłodnym prysznicem, czy wstępuję w satynę pościeli czy przytulam inne ciało. Czuję się uwolniona, oczyszczona, nowa. 

I jak Feniks wstaję z popiołów pościeli, zakrywam siebie bawełną, jedwabiem, wiskozą. Wąż zrzuca skórę żeby żyć, ja swoją zakładać muszę w tym celu.

26 czerwca 2015

Zadzwoniłaś kiedy tęskniłem…




Zadzwoniłaś kiedy tęskniłem
jak zwierzę
za twoim rozkwitem warg
skurczem dłoni
zapachem piersi
zadzwoniłaś
i oboje rozerwaliśmy noc
na kawałki krzyku

Lesław Falecki


Tęsknotą, myślą, telepatią – nie ważne jak, ważne, że właśnie wtedy kiedy potrzebuję objawia się to czego pragnę. Czasami głos, innym razem obraz, przebłysk wspomnienia, okamgnienie marzenia. Jeśli tylko pojawiła się, kiedykolwiek, elektryczność emocji one zawsze są w stanie przygnać kroki lub myśli, sobie tylko znanym sposobem w miejsce właściwe.
Czasami wystarczą drobiazgi skrzętnie chowane w szufladzie czy między stronicami książek. Palce dotykając przenoszą umysł w inny wymiar, do wszechrzeczy, do bezmiaru kosmicznej przestrzeni. Efemeryczne spięcie neuronów i rozpływająca się przyjemność.

następnym razem wejdź
po prostu podejdź, choćby i bez słowa
dotknij policzka albo dłoni
niech otuli mnie zapach Poison
upojnie duszący

16 czerwca 2015

Rękawiczka


dość długo
obdarowywała mnie
wzrokiem myśli
wyciągając dłoń
zaprosiła mnie
na schody
w półmroku
głośnej muzyki
wpasowała się
ciałem w ciało
obrysowała kontur
moich ust poślinionym kciukiem
rozmazując szminkę
wtargnęła  niecierpliwie do środka
ugryzłam ją
uderzyła mnie
weszła gwałtem
dłoni we mnie
nie chciała wzajemności
zaspokoiła mnie szybko
i odeszła
zostawiła we mnie trofeum
koronkową rękawiczkę

Izabela Monika Bill


http://kochankapoezji.jimdo.com/erotyki/


Nostalgia dosiadła mnie dziś rano, w chłodny poranek. Spacerującą w parku dostrzegłam kobietę. Nieznajomą. Tak sądzę. Kiedy szła niespiesznie kołysząc biodrami nie mogłam nie wodzić za nią wzrokiem ciepłym i lepkim. Dreszcz przebiegał po skórze raz za razem. A może to tylko chłód poranka. Tuż po wschodzie słońca, park pusty, senny jeszcze, ledwie niektóre ptaki obwieszczały światu dzień. Odwróciła głowę, skrzyżowała spojrzenie. Kąciki ust uniosły się nieznacznie, lekko asymetrycznie. Powiekami odgrodziła się od świata, od parku, ode mnie. Odeszła bez słowa, mentalne palce wplotłam w trawę, żeby pozostać w miejscu. Rzęsami wydrapałam wokół siebie fosę żeby nie rzucić się jej pod nogi.

Ciepły uśmiech, w chłodny poranek. Muśnięcie powietrza powieką. W życiu piękne są tylko chwilę i każda jest jedyna w swoim rodzaju. Dla takich uniesień warto jest je kolekcjonować. 
Kobiety. 
Chwile. 
Kobiece chwile. 
Chwilowe kobiety. 
Carpe diem.