Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie tam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie tam. Pokaż wszystkie posty

16 marca 2016

Motywator



"Winners never quit and quitters never win"

W taki dzień jak dziś muszę sobie o tym przypominać.
Głośno.
Wielokrotnie. 
Od bladego świtu.  

21 sierpnia 2015

Mól książkowy



Pochłaniam książki w ilościach hurtowych, permanentnie mam trzy w czytaniu. I to nie dla tego, że są słabe, po prostu nie mogę się zdecydować na kolejność. Zaglądam na pierwsze strony, czasami na okładkę i nie mogę się doczekać, żeby zalec w wannie z lekturą w dłoni. Tylko czasu nie wystarcza na tyle, ile chciałby się. Ale takie są efekty nieplanowanej przerwy nurkowej – cała wajcha czasowa przesunięta na lekturę i wyszukiwanie kolejnych perełek. Poza tym trzy pozycje z sierpniowej listy przebojów czekają na zrecenzowanie.

12 sierpnia 2015

Naczelna



I wcale nie chodzi o samicę z rzędu ssaków łożyskowych o najlepiej rozwiniętym mózgu w świecie zwierząt (Primates). Chodzi raczej o funkcję a może rolę albo nawet stanowisko.  Redaktorka. Redaktorka naczelna. I jedyna zarazem. 

Nie po raz pierwszy nachodzą mnie skojarzenia z prostytucją kiedy czytam na blogach zachwalanie takich czy innych produktów, zwłaszcza od czasu kiedy tak zwane ‘akcje blogerskie’ znam nieco bardziej od podszewki czyli od strony umów i wynagrodzeń. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć młodociane pseudostylistki, które za reklamówkę pomadek czy ciuchów będą pisać peany na cześć. Ale dorośli ludzie, o wypracowanej pozycji w blogosferze, o autorytecie, którzy za kosz kabanosów czy peraidową kartę telefoniczną piszą pod publiczkę jest dla mnie niepojęte.

Może i jestem staroświecka, nie nadążam za ‘trendami’ ale do jasnej anielki po to jestem sama sobie pisacielem, korektorem i wydawcą żeby móc pisać to, na co mam ochotę. A nie wysławiać pod niebiosa dziś patelnie, jutro buty a pojutrze jedzenie dla dzieci. Niestety kilka blogów, które odwiedzałam właśnie sięgnęło bruku i nie mogę już ich uznać za wiarygodne. Na szczęście (dla ich autorów) już za tydzień czy dwa będą mogli zareklamować mopa czy środek dezynfekujący więc odorek prostytucji da się usunąć albo chociaż zamaskować. Tak właśnie umierają wolne media. Właśnie wtedy kiedy niezależny Redaktor Naczelny Własnej Gazetki na własne życzenie pozwala sobie przywiązać sznurki do palców, z które pociąga ktoś inny.

Może to i postęp. Może i nie należy odrzucać propozycji ‘biznesu’. Ale niesmak pozostaje. A szkoda, bo do czasu skażenia czytało się z przyjemnością.

11 sierpnia 2015

Fotografowie



Najczęściej przez przypadek przemierzając bezbrzeżne zasoby netu zatrzymuję wzrok na jakimś zdjęciu. Czasami wystarczy chwila żebym stwierdzić, że to nie to i pożeglować dalej. Innym razem wstępne przypatrywanie trwa dłużej, ale nawet wówczas możliwe są dwie ścieżki postępowania. 

Zapisuję zdjęcie wraz z linkiem do publikacji i nazwiskiem autora (jeśli tylko takowe jest zamieszczone), zostawiam okruszki, żeby po nich wrócić kiedyś i podróżuję dalej. Zdarza się jednak i tak, że jedna praca rozpala umysł i nie potrafię odłożyć jej do spiżarni emocji. Wówczas już drążę bez odpoczynku – szukam kolejnych prac, publikacji albumowych, profili w mediach społecznościowych – chcąc więcej i więcej. 

Prawie zawsze odrzucam prace z kategorii glamour – nie ta stylistyka, nie moja bajka. Klasyczne akty i kalendarzowe rozkładówki także nie są moim celem. Szukam historii, emocji, zdjęć, które do mnie mówią. I właśnie mam dwie świeżutkie zgody autorów na włączenie ich prac do mojej osobistej galeryjki. I znowu muszę przyznać, że fejsbuczek jest efektywniejszym narzędziem komunikacji od maila ;).

10 sierpnia 2015

Preplagiat

Jest tekst niedokończony, z przed kilku lat. Czekał bo nie podobało mi się miejsce, do którego dotarła fabułą, ale nie miałem koncepcji alternatywnej. Jakiś miesiąc temu olśnienie i składanie kolejnych literek, przy zwrocie akcji o jakieś 150 stopni.
Wczorajsza lektura w wannie omal nie zakończyła się podtopieniem. Oto bowiem czytam i oczom nie wierzę, ale właśnie czytam story, które przyszło mi do głowy. Szlag. Jestem w szoku. A tekst będzie musiał znów wrócić na półkę.

29 lipca 2015

Wisława Szymborska



"Żyjemy dłużej
ale mniej dokładnie
i krótkimi zdaniami"

Zaprawdę celne to spostrzeżenie i bolesne nad wyraz. Przepływamy w pośpiechu przez kolejne porty życiowe, nie pochylając się zbytnio nad tym co widzimy. Jednako przechodzimy do porządku dziennego nad sprawami wielkimi i małymi. I umykają szczegóły - niejednokrotnie najpiękniejsze i najpikantniejsze.

A ja tak nie chcę! Nie chcę zadawalać się pobieżnym rzutem oka, chce wiwisekcji, chcę dogłębności i kwintesencji. Nie wystarczy mi wiedzieć, że ruchem języka przyprawiam kochankę o drżenie. Chcę poznać dokładnie każdy jej ruch, każde napięcie mięśni, każdy grymas twarzy, zaciśnięcie dłoni czy choć skurcz małego palca lewej stopy. Potrzebuje wiedzieć jak grać na takim instrumencie ciała, kiedy zagrać pauzą, kiedy wargami czy językiem ledwo widzialne piano powołać do życia a kiedy zębami wykrzyczeć crescendo.

Czas i tak upłynie czy tego chcę czy nie. Więc niech patrzę jak dobrze znane dłonie po raz setny rozkładają pistolet na części. Niech usta wypowiadając słowa prowadzą moje pożądanie na szafot. Niech umiera i rodzi się na nowo. Wciąż. Nieustannie. 

Na przekór pędowi codzienności będę nadal żyć pełnymi zdaniami, wielokrotnie złożonymi, pełnymi nieskrępowanych figur nie tylko retorycznych :)