Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babiniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babiniec. Pokaż wszystkie posty

26 sierpnia 2015

Czar




W miękkich fałdach twej sukni zgubiony ustami
Piję złotej godziny czar... Niech nas omami...

Krótko trwa rozkosz... Szczęście, co żyło dzień, kona...
Od warg mych pokraśniały ci nagle ramiona...

Włosy cię jeszcze kryją... Jutro przemoc losów
Rozdzieli nas na zawsze... Wyjdź z lasu twych włosów...

Wśród dwojga kwiatów, piersi twych, śnieżnych swą bielą,
Pocałunki mym ustom ciepłe gniazdo ścielą...

Leopold Staff

Kobiety. Wszystkie te kobiety, które są gdzieś dookoła, wszystkie wcześniej czy później wchodzą w związki z mężczyznami. I zawsze wtedy, z dokładnością do jednego ziarenka piasku w klepsydrze znikająco zapominają. Wsiąkają w nową historię, zapamiętale i bez reszty. Świat przestaje istnieć. I ja. 

Przywykłam, że klepsydra na głowie postawiona, kiedy skończy się w niej pasek musi na powrót stanąć na nogach. A wówczas świat zsypuje się na głowę bez uprzedzenia. I nie ma otoczenia, które było, bowiem zostało zepchnięte na antypody pamięci. 

Jestem moje kochane. Jestem. Nie zwykłam porzucać obiektów westchnień. Są na świecie rzeczy niezmienne. Czy tak trudno zaakceptować fakt że to nie kwestia wyboru ona czy on, to nawet nie dobra substytucyjne ale zjawiska komplementarne.

8 lipca 2015

Kobieta na ławce



Przed moim biurem jest park, niewielki ale bardzo malowniczy i urokliwy. Położony na skarpie, u podnóża której rozciąga się spory staw z drewnianym mostkiem. Stare drzewa dają przyjemny cień w upalne dni, na ścieżkach, na ławeczkach a nawet na maleńkim placyku z huśtawkami. Z powodu pustymi gastronomiczno-kawiarnianej parkowe ławeczki stają się miejscem szybkich spotkań. Ot taki kwadrans na kawę.

Tak się złożyło, że w ciągu tygodnia dwie kobiety towarzyszyły mi w czasie takowego kwadransa. Wczoraj Laleczka z porcelany przyjechała z dwoma kubkami kawy. I nie uszło to uwadze biurowych obserwatorów. I nie obeszło się bez sakramentalnego pytania a kto to? To nie ta sama co tydzień temu. Kobiety. Bez nich nudno, z nimi trudno.

A Laleczka jak zawsze urocza i ponętna, tym razem rozmowa o mężczyznach i dzieciach, odwyku popracowym, wakacyjnych planach i… No właśnie. Zaproponowałam żeby towarzyszyła mi w czasie wrześniowego kursu T1. Nie nurkowo co prawda, ale osobiście. Mieć ją dla siebie przez całe 9 wieczorów i nocy, patrzeć jak prowadzi auto, popijać białe wino i… no właśnie. Już się cieszę i zamawiam lokum z dużym łóżkiem. Tak na wszelki wypadek bo, że chce jechać ze mną to już wiem, teraz jeszcze muszę pogadać z jej mężczyzną. Trala lala to może być piękny wrzesień.

2 lipca 2015

Rozkosze podniebienia

"Chciałam poznać smak tego mężczyzny. Na jego penisie poczuć jeszcze ciebie."


Oczy mojego kochanka
Amy Yamada

Doskonale to rozumiem choć w moim przypadku motywy są nieco inne. Uwielbiam zapach, smak innej kobiety na moim Mężczyźnie. Subtelne, niemal spłowiałe nuty perfum, krople ciała zaschnięte na skórze, kwaskowaty posmak w zgięciach palców. Zachłannie zlizany.

26 czerwca 2015

Zadzwoniłaś kiedy tęskniłem…




Zadzwoniłaś kiedy tęskniłem
jak zwierzę
za twoim rozkwitem warg
skurczem dłoni
zapachem piersi
zadzwoniłaś
i oboje rozerwaliśmy noc
na kawałki krzyku

Lesław Falecki


Tęsknotą, myślą, telepatią – nie ważne jak, ważne, że właśnie wtedy kiedy potrzebuję objawia się to czego pragnę. Czasami głos, innym razem obraz, przebłysk wspomnienia, okamgnienie marzenia. Jeśli tylko pojawiła się, kiedykolwiek, elektryczność emocji one zawsze są w stanie przygnać kroki lub myśli, sobie tylko znanym sposobem w miejsce właściwe.
Czasami wystarczą drobiazgi skrzętnie chowane w szufladzie czy między stronicami książek. Palce dotykając przenoszą umysł w inny wymiar, do wszechrzeczy, do bezmiaru kosmicznej przestrzeni. Efemeryczne spięcie neuronów i rozpływająca się przyjemność.

następnym razem wejdź
po prostu podejdź, choćby i bez słowa
dotknij policzka albo dłoni
niech otuli mnie zapach Poison
upojnie duszący

16 czerwca 2015

Rękawiczka


dość długo
obdarowywała mnie
wzrokiem myśli
wyciągając dłoń
zaprosiła mnie
na schody
w półmroku
głośnej muzyki
wpasowała się
ciałem w ciało
obrysowała kontur
moich ust poślinionym kciukiem
rozmazując szminkę
wtargnęła  niecierpliwie do środka
ugryzłam ją
uderzyła mnie
weszła gwałtem
dłoni we mnie
nie chciała wzajemności
zaspokoiła mnie szybko
i odeszła
zostawiła we mnie trofeum
koronkową rękawiczkę

Izabela Monika Bill


http://kochankapoezji.jimdo.com/erotyki/


Nostalgia dosiadła mnie dziś rano, w chłodny poranek. Spacerującą w parku dostrzegłam kobietę. Nieznajomą. Tak sądzę. Kiedy szła niespiesznie kołysząc biodrami nie mogłam nie wodzić za nią wzrokiem ciepłym i lepkim. Dreszcz przebiegał po skórze raz za razem. A może to tylko chłód poranka. Tuż po wschodzie słońca, park pusty, senny jeszcze, ledwie niektóre ptaki obwieszczały światu dzień. Odwróciła głowę, skrzyżowała spojrzenie. Kąciki ust uniosły się nieznacznie, lekko asymetrycznie. Powiekami odgrodziła się od świata, od parku, ode mnie. Odeszła bez słowa, mentalne palce wplotłam w trawę, żeby pozostać w miejscu. Rzęsami wydrapałam wokół siebie fosę żeby nie rzucić się jej pod nogi.

Ciepły uśmiech, w chłodny poranek. Muśnięcie powietrza powieką. W życiu piękne są tylko chwilę i każda jest jedyna w swoim rodzaju. Dla takich uniesień warto jest je kolekcjonować. 
Kobiety. 
Chwile. 
Kobiece chwile. 
Chwilowe kobiety. 
Carpe diem.

11 czerwca 2015

Przemyślenia z damskiej szatni



„Lubię patrzeć jak ona się dla mnie rozbiera” i cóż z tego, że rozbierała się w zupełnie innym kontekście. Patrzyłam. I fakt, że w zupełnie innym kontekście mogłam dotknąć ustami jej ramienia, obojczyka też ignoruję. Ot napawałam się chwilą.  Uwielbiam kobiety z charakterem, nawet jeśli kolor włosów mają inny niż ten ulubiony, byle nie były za długie. W tym jednak przypadku wolę mieć to ciastko. 

Ciekawa jestem ile w tej percepcji znaczy fakt, że są takie godziny kiedy jestem całkowicie w jej władzy. Fakt, kontekst totalnie aseksualny i w tamtych momentach przyjemność jest ostatnią rzeczą o której byłabym w stanie pomyśleć. Ale nie zmienia to faktu, że… muszę robić to co mi nakazuje. Władcze Kobiety to zupełnie inna kategoria. Dotychczas kategoria jednoosobowa.
Obraz, który jaki podpowiada mi wyobraźnia jest groźny. Może to kwestia uniformu, albo rękawiczek. Jeżeli w piątek opanuje mnie ta sama myśl w czasie spotkania to znaczyć będzie, że nie jest dobrze.

Usłyszałam od kogoś, dawno temu, o tym, że lubi patrzeć jak skłaniam głowę, kulę ramiona. Jak moja naturalna uległość wysącza się mnie. Tak, są osoby, które działają na mnie w ten sposób samą swoją obecnością. Niewiele ich, ale zdarzają się. Nie mam pojęcia na czym to polega ale dochodzi do takiego dostrojenia. No ale tym razem to chyba mam doczynienia z sytuacją, kiedy drugiej stronie nawet przez myśl nie przejdzie, jak bardzo emanuje jej naturalna dominacja. Na dodatek całkiem nieuświadomiona ta dominacja. No i nie bez znaczenia pozostaje fakt, że to kobieta. A może Kobieta?